czwartek, 5 maja 2011

Środa, czyli dzień pełen śmiechu....

Witajcie po długiej przerwie. Opis dzisiejszego dnia zajmie trochę więcej niż zwykle ( mam taką nadzieję)
Więc poszłąm "spać" o godzinie 0.45. Dlaczego tak późno? Bo zapomniałam o testach które miałąm zrobić z fizyki. No może źle to sformuowałąm powiem tylko tam były trzy teaty a ja skapnełam się ze trzeba je zrobić wszystkie. Więc pracowałam do północy... Gdzieś tak o godzinie 11.30 przychodzi mama i mówi:
-Ania, idź już spać no trudno...
- Nie mamo zostało mi tylko 3 testy uwinę się z tym w godzine. Nie po to tu tyle siedziałam i słuchałam tych bzdur żeby teraz iść spać.
- Ale i tak będziesz mieć 3 na koniec roku  z fizyki...
- No i co może teraz dostanę 5 i mi to jkoś poprawi Nie wiem ale chce to dokończyć.
- Wiesz kochanie, jestem z ciebie DUMNA- mam wychodzi
Ja "takie oczy"

Hehe... No i poszłąm spać o 1.20...
Obudziłąm się i pojechałam z mamą do szkoły bo akurat miała na tą samą godz. więc mnie podwizoła :D
W szkole nie było wcale nuudno.  pierwszej lekcji owszem ale później wszystko się zmieniło. Pierwszą ciekawą lekcją była matmatyka. Strasznie dużo rozmawiałam z Nidźwiedziem. O wszystkim o modzie, ludziach ze szkoły i ogólnie o tym wszystkim o czym nie mogłyśmy pogadać przez chorobę Anety...
Pani cały czas nas upominała ale nic sobie z tego nie robiłyśmy ( ale my jesteśmy wstrętne, prawda przecież pani nas UPOMNIAŁA)... hehe
Następnie była chemia której kompletnie nie rozumiałam. Ale wy wiecie jak nasza pani potrwfi wszystko " wytłumaczyć" więc teraz już to wszystko "pojmuję" nieczym szop na głowie Mańka...
Następnie był nudny polski... Później mił być w-f ale samo słowo "miał" wskazuje na to że został odwołany :D Poszliśmy wszyscy do małej salki. I tam się zaczeło... Grałyśmy w co by było gdzyby takie zajebiste rzeczy powychodziły, że myślałyśmy że się tak posikamy ze śmiech ( nie było by widać bo ta "super" wykładzina była tak syfiasta i gdzie niegdzie miała mokre plamy, na serio nikt by nie zaóważył)
Jak już nam sie odechciało pisania, pstanopwilyśmy się poznęcać na chłopakach grających w tenisa stołowego przyklejając im zużytą gumę do rzucia do piłeczki :)
A na teligii dostałm 1 z odpowiedzi i muszę ją poprawić. Ael najlepsze zostawiłam na koniec:
Ja i, Bagi i Nedźwiedź poszłyśmy do michałka by popieprzyć mu coś o naszej kochanej sju. Aneta się schowała bo się wstydziła... ale ja i Bagi coś mu pierdoliłyśmy. Sju cała zła (<3) ... Ale na początku nam nie wierzyła. Może mamy się go spytać. Zaraz wstawię następnego posta z moimi wszystjkimi zakupami jakie zrobiłam w tym tygodniu..
Anka.!

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz