poniedziałek, 9 maja 2011

Hello...

Hey.! Dzisiejszy dzień jest w całości "zapełniony" różnorodnymi sprawami. Zacznijmy od tego, że o godzinie 6.10 zwlokłam się z łóżka, by stawić czoło trzem podstawowym wyzwaniom:
1) Szkoła
2)
  a) Angielski
  b) Spotkanie do Bierzmowania
3) Ja bez makijażu!!
Numer 3 jest jednak najgorszy, uwierzcie mi! Jednak da się to szybko naprawić. Nr 1 był okropny i wszystko zaczęło się od łączonego angielskiego. Razem z Anka H., Zuzą i z jeszcze 2 osobami, których ni kojarzę siedziałyśmy pod drzwiami do sali nr 29. W każdy poniedziałak to wlaśnie w tej okropnej sali do mordowania niewinnych ( hihi... "niewinnych") gimnazjalistów odbywają się katusze, które pozornie noszą nazwę" Godziny lekcyjne". Każdy z uczniów jest zobowiązany siedzieć przez 45 minut na krześle. Nie mogac sobie porozmawiać nawet z najbliższą przyjaciółką. I do tego musimy się udzielać na lekcji, by nie dostać 1 z tak zwanej  Pracy na lekcji", śmieszniejszy jest jednak fakt, że kiedy odpowiadamy dzielnie na każde zadanie pytanie to i tak jeszcze nigdy ( przynajmniej w moim przypadku) się to nie zdarzyło. Ale powracając do gółwnego wątku tj. języka angielkiego, okazało się że mamy łączenia z 2 grupą. Nasza grupa robiła kartki od naszej nauczycielki, a tata grupa od swojej. Po zrobienu męczocych męk zaczełyśmy czyatać magazyn JOY. Pani dyskutowała z nami na temat różnych artykułów, a następnie nazwała mnie i Anetę " ciemną blondynkom". Nie skojarzyło się to chłopcom ( prowizorycznym chłopcom z naszej klasy) z kolorem naszych włosów, lecz z naszym IQ. "Ciemna" wszystko tłumaczy...
Po angielskim, przyszedł czas na historię. Po bardzo dlugim oczekiwaniu na ocenę ze sprawdzianu, usłyszałam wreszcie słowa:
- Anka, 4....
Uff. bałam się, że to będzie 3, ale liczyłąm na 5. Byłam zawiedziona, ponieważ znałam prawie wszystkie pytania  i odpowiedzi na ten test, ponieważ dostałam taki sam jak Aneta miała wcześniej. No, ale cóż mam na to poradzić. Zabrakło mi tylko 1.5 punkta do 5, ale trudno...
Pani od biologii nie znałam do tąd od takiej strony, jaką zaprezentowała nam podczas dzisiejszej lekcji. Miała strasznie wielki problem, ponieważ na 23 osoby w klasie 13 zgłosiło brak zadania. Zrobiła z tego powodu tak zwaną KAJTKÓWKĘ z zadania domowego. Ja nie zgłosiłam bz chodź powinnam ale szybko odpisałam od Anety na lekcji coś tam o roślinach nagonasiennych. Na kartkówce napisałm to i owo zwłaszcza rozśmieszyła mnie moja odpowiedź na pytanie:
Podaj nazwę pokolenia dominującego u nagonasiennych.
Moja odp: Iglaki??
Poprawna odp: Sporofit.
Bardzo podobne do siebie, czyż nie mam racji?
Zamiast niemieckigo mieliśmy w-f na którym czytałyśmy gazetę JOY. Super temat czytałą Zuza, z takim napięciem, że kazdy posikałby się ze śmiechu jakby usłyszał o czym ona czytała....
I dalej były straszne nudy...
Po szkole poszlam do domu i zaraz miałam angielski czyli jeden z  podpunktów z 3 rzeczy z którymi się musiałam zmierzyć. Ale minął bardzo przyjemnie ponieważ razem z moją Panią przegadałyśmy wszystko...
Ale na "punkt 2, podpuntk b)" było najzabawniej. Michał podnosil ręce do góry, ale zapomiał użyć dezodorantu co wprawiało mnie i Dagę w taki śmich, że ludzie się na nas patrzyli , aMichałek nie wiedział o  co nam chodzi.
Masza nie była taka zła, nawet nw dlaczego nie gadałyśmy..?
No to na tyle. Przypominam wszystkim z klasy Ie, że na jutro musimy umieć ery na geografię!!
Anka.!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz