wtorek, 12 kwietnia 2011

Wtoreczek jest wolniutki!!

Hey.! Ludzie ja sie zmieniam nie do poznania!! To Sju i Bagg tak na mnie działają. Obiecałam sobie kiedyśże nie będę już mroczna i emo tak jak to było w podstawówce, ale kiedy widzę ten ich styl, różowe glany Sju i tak dalej to postanowiłam dzisiaj wyciągnąć moje  potargan dźinsy, założyć bluzkę z Rolling Stone'm i pasek z ćwiekami. Na dodatke znów zaczełam wchodzić na gloverstar ;/ I na pewno moje oszczędności na ... no... szczeże to sama nie wiem na co ... ale one pójdą na jakieś ciuchy i dodatkiz tej strony!! A po zatym tyle się starałąm wyjść z emo i punku w SP i co?! Teraz gdy tylko widzę te glany  i  inne punkowe rzeczy to aż nie wiem co robić. Nw czy ubierać się w sweet kwiatuszki i być dziewczęca, czy założyć ciuchy no w stylu.. MOIM STARYM STYLU. I sama nie wiem w czym mi jest lepiej. Ale chyba mam pomysła. Zawsze tak robiłam i dlaej tak robię ale to musi mieć teraz wzmocnione obroty. Będę ubierać się tak jak mi sie będzie chciało danego dia. To znaczy że jeśli będę miała ochotę na glany i dziurawe spodnie to je założe, ale jeśli bedę chciać założyć sweet sukienkę z kwiatkami balerinki to założe. I myślę że to będzie najlepsze rozwiązanie bo szczeże mówiąć innego pomysłu nie mam ;/
A teraz opowieści o dziwnej teraści z wczorajszej sesji:
No więc o 19 przyszła do mnie Karolina. Zaczęłą trudzić się moją gitara po czym stwierdziła że jest nie nastrojona. Przyniosła ciuchy i kosmetyki bo chciałysmy zrobic sobie sesję! Za chwile przyszła Olka po opakowanie z soczewek bo ona twierdzi że jej ją uwierają... I je wzieła. W tym czasie Karolina stroiła giterę a raczej wiązała mi struny. Olka wyszła i poszła do Karoliny do domużeby się z nią spodkać... A karolinay mama powiedziała że ona jest u mnie, a Olka mówi że jej nie wiedziała i poszła do mnie. Zadzwoniła Katy mama czy ona na pewno jest u mnie? Wszystko się wyjaśniło i poszłyśmy do łazienki na make-u. Karolina na lokówce zaczęła  mi kręcić włosy ( zadanie niemożliwe uwierzcie mi, olce i przedewszystkim Karolinie). Miałam na sobie mnóstwo lakieru że dalej czuję jak bym miła wusy z plastiku( i dziwić się że mam  tak zniszczone końcówki)a moje włosy po jednym rozczesaniu ształy się ... hmmm. delikatnie falowane... z loków z lat 70. bo takie miałam miałam delikatne fale... Fajne mam włosy, co? Ale przynajminiej były puszyste. Zrobiłam sobie przedziałek z boku ( jak to fajnie brzmi) i zabrałyśmy się za czesanie i malowanie olki.. Ola oczywiści nie, nie jak zrobiłyśmy jej kucyka ( strasznie wysoko upiętego). jej twarz zrobiła się bardzie ... hmmm. nie dorosła tylko bardziej przeciwnie bo nie chce napisać" dziecina"... ale make-up zmienił wszystko. Niebieski cień, moja kokartka i tam tam tam... OLA -LASKA ukazała się naszym oczom. Ale ona nie mogła wytrzymać w kucyku więc sobie rozpuściła swoje wyprostowane włosy... Później Karolina się nie mogła zdecydować w co się ubrać. Ja ubrałam krótką sukienkę z szafy mojej mamy bo moja jeszcze nie przsyzła... I Wziełyśmy aparat i po długich a ciężkich mamy wyniki swojej pracy ;p
I tak wczorajszy dzień wyglądał...
Dzisiaj jeszcze nic się nie wydarzyło więc napiszę pod wieczór
Kofciam <3
Anka.!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz