niedziela, 24 kwietnia 2011

Niedziela

Dziś był dzień, którego na pewno nigdy nie zapomnę. Ale po kolei.
Wstałąm dziś o 9.20 byłam strasznie śpiąca, ale rodzinka miała się zjechać na ŚWIĄTECZNE ŚNIADANIE. Byłam zla bo byłam śpiąca. Wczoraj chciałam oglądnąć SPCA ale tata przejął pilota :/ więc spać poszłam o 1.20 :/
Rano zjedliśmy, a potem poszłam na górę do mojego chomika. Nie cierpie takich zjazdów rodzinnych, a zabawa z Grizzly'm mi pomaga . A tu nagle coś mu się dzije. Dupek nie chce otwierać oczu, ani się ruszać. Jak go na ręce wziełam to zaczął się trząść na boki jak na karuzeli, do tego był cały zimny. Zaraz przyszłą do mnie Kura. A wtedy... wszystko juz grałao. Grizzly kręcił się w kołowrotku, i zajadał swoje krewetki ;p
Byłam mega zła ale też szczęśliwa. Potem poszłam do  Kury. Siedziałyśmy na kompie, gadałyśmy, przeczekałyśmy burzę. Kręciłyśmy głupie filmy i oglądałyśmy stare. " nie nagrywaj jak umieram" było najlepsze. Wziełam od niej tomb raidera underworld i teraz ptubuję go zainstalować. Już kiedyś mi się to nie udało i nw dlaczego. oho. " nie można zainstalować" jakiś cholerny błąd
grrr
Kończe
Anka.!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz